Gestapo i magistrat

Ponure czasy Zichenau.

Moderatorzy: massatone, G_Kęsik, Michał Kaczorowski

Awatar użytkownika
Mak
Posty: 190
Rejestracja: pt sty 05, 2007 11:01 pm
Lokalizacja: Kępa

Post autor: Mak » pn kwie 16, 2007 10:14 pm

Jeszcze dwa fragmenty tej samej książki...

Obrazek
http://img399.imageshack.us/img399/1797 ... 002ut0.jpg

Obrazek
http://img158.imageshack.us/img158/5447 ... 001uh9.jpg

to wszystko co wiem na ten temat.

kezio1812
Posty: 5
Rejestracja: pn sie 03, 2009 2:02 pm
Lokalizacja: Ciechanów

Re: Gestapo i magistrat

Post autor: kezio1812 » pn sie 03, 2009 2:16 pm

witam prawdopodobnie przeczołgał się pod drewnianą bramą która była jeszcze w latach osiemdziesiątych. Wychowałem się w rynku bardzo często wchodziliśmy na teren ratusza właśnie pod tą bramą. Po drugej stronie ulicy była stara brama elektrowni. Po wyzwoleniu Rosjanie zrobili zdjęcie pomordowanych. Słyszałem że pan Adam Olszewski jest w posiadaniu tego zdjęcia.

wynim
Posty: 44
Rejestracja: sob lut 17, 2007 12:29 pm
Lokalizacja: Gąsocin/Warszawa

Post autor: wynim » wt sie 18, 2009 11:59 pm

Gdzie mieszka ten pan?
Marcin Wynimko

kezio1812
Posty: 5
Rejestracja: pn sie 03, 2009 2:02 pm
Lokalizacja: Ciechanów

Post autor: kezio1812 » ndz wrz 06, 2009 6:27 pm

w Ciechanowie jest właścicielem księgarni w Rynku / pl. Jana Pawła /
zdjęcie otrzymał od byłego Radzieckiego komisarza miasta Ciechanowa.

wynim
Posty: 44
Rejestracja: sob lut 17, 2007 12:29 pm
Lokalizacja: Gąsocin/Warszawa

Post autor: wynim » pn wrz 07, 2009 11:04 am

A trochę z innej beczki. Wiem, że jeszcze wiosną żył człowiek(woźnica), który przywiózł na wozie, pod nadzorem gestapo, ludzi z okolicznych wiosek do magistratu i domu przy ul. Śląskiej w grudniu 1944r. Nie wiem niestety jak on się nazywa, może ktoś z forumowiczów będzie umiał mi pomóc? Wydaje mi się, że ten człowiek mieszka gdzieś na Kagoszynie, jeśli to pomoże.
Marcin Wynimko

kezio1812
Posty: 5
Rejestracja: pn sie 03, 2009 2:02 pm
Lokalizacja: Ciechanów

Post autor: kezio1812 » śr lis 25, 2009 3:46 pm

jak można wprowadzić zdjęcie na forum? Mam zdjęcie 1.pomordowanych na dziedzińcu Ratusza 2. pierwszego komendanta powojennego 3. ludność na wiecu

Awatar użytkownika
Michał Kaczorowski
Administrator
Posty: 1650
Rejestracja: ndz sty 22, 2006 11:52 pm
Lokalizacja: Ciechanów
Kontakt:

Post autor: Michał Kaczorowski » śr lis 25, 2009 5:29 pm

Proszę spróbować na stronie http://www.imageshack.us/ lub polskim http://www.fotosik.pl/

Marek Krzywkowski
Posty: 2
Rejestracja: czw lis 26, 2009 11:37 am
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Marek Krzywkowski » czw lis 26, 2009 11:51 am

Jestem autorem książki, ktorej fragmenty zostały umieszczone na forum (dziękuję czytelnikowi który to zrobił). Bardzo chciałbym zobaczyć zdjęcie ludzi zamordowanych na dziedzińcu ratusza - może pan "kezio 1812"zechce wysłać ja na mój adres mailowy? Będę bardzo wdzięczny. Proszę panów moderatorów o umożliwienie tej czynności. Dziękuję!
Marek Krzywkowski
Marek Krzywkowski

wynim
Posty: 44
Rejestracja: sob lut 17, 2007 12:29 pm
Lokalizacja: Gąsocin/Warszawa

Post autor: wynim » pt lis 27, 2009 12:40 pm

Jeśli nie uda się wrzucić zdjęć na forum to i ja poproszę o wysłanie ich na mojego maila: wynimm@gmail.com
Marcin Wynimko

janwierz
Posty: 1
Rejestracja: pt lis 27, 2009 9:57 am

Post autor: janwierz » pt lis 27, 2009 8:49 pm

Prosze i dla mnie janwierz@wp.pl Czy zdolano zindentyfikowac kogokolwiek posrod pomordowanych 16 III1945 r.? Istnieje moze jakis spis zabitych?
Pozdrawiam

massatone
Posty: 1036
Rejestracja: wt sty 24, 2006 9:13 am
Lokalizacja: Ciechanów
Kontakt:

Post autor: massatone » sob lis 28, 2009 10:47 am

A jeśli nie uda się wrzucić zdjęć na serwer, a dostaniecie je na maila - to wrzućcie je na forum w imieniu kezio1812 :)
Ciechanów. Nie da się.

Marek Krzywkowski
Posty: 2
Rejestracja: czw lis 26, 2009 11:37 am
Lokalizacja: Gdańsk

Lista ofiar zbrodni niemieckiej 16 stycznia 1945 roku

Post autor: Marek Krzywkowski » ndz lis 29, 2009 11:48 am

Z tego co wiem zidentyfikowni zostali wszyscy rozstrzelani - rodziny zabrały ich ciała. Czy jest gdzieś pełna lista, nie wiem - powinna być w odpowiednim wydziale IPN badającym zbrodnie niemieckie. Na ścianie budynku ratusza została w latach powojennych umieszczona tablica pamiątkowa zawierająca część nazwisk, w tym mojego ojca (pomylono jego wiek). Pozdrawiam uczestników forum i czekam na przesłanie zdjęcia, o które prosiłem. Marek Krzywkowski
Marek Krzywkowski

Awatar użytkownika
Michał Kaczorowski
Administrator
Posty: 1650
Rejestracja: ndz sty 22, 2006 11:52 pm
Lokalizacja: Ciechanów
Kontakt:

Post autor: Michał Kaczorowski » wt gru 01, 2009 4:03 pm

Pan Marek prosił mnie o wklejeniu tu jego tekstu:
Już bardzo niedługo – 16 stycznia 2010 roku minie 65 rocznica „zbrodni ciechanowskiej” dokonanej przez niemieckich oprawców na kilkudziesięciu Polakach rozstrzelanych na dziedzińcu miejskiego ratusza i w piwnicach domu na ulicy Śląskiej. Zostali aresztowani w wielu miejscowościach powiatu i w Ciechanowie, większość w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia – 26 grudnia 1944 roku. To była prawdopodobnie starannie przygotowana i zaplanowana akcja , bo przecież w tym dniu Polacy spotykali się w domach z rodzinami – tam było ich najłatwiej złapać!
W czasie Świąt osłabiona była czujność najlepiej wyszkolonych żołnierzy podziemia, partyzantów i kurierów – tym bardziej że wolność była tuż, tuż. Potężna armia sowiecka znajdowała się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Ciechanowa i parła ciągle na zachód. Wydawało się wszystkim, że to tylko dni i godziny!

Niemcy od dawna rozpracowywali miejscowe podziemie. Znali część nazwisk ludzi zaangażowanych w konspirację, poszukiwali ich i ścigali, na ogół z miernymi efektami. Mój ojciec Józef Stanisław Krzywkowski, były pracownik urzędu gminnego, żołnierz podziemia, ukrywał się wówczas od ponad półtora roku. Szukała go żandarmeria powiatu ciechanowskiego, a on sprytnie przebywał we wsiach graniczących z powiatem mławskim – w razie zagrożenia uciekał wraz z kolegami do sąsiedniej mławskiej wsi. Tępa biurokracja niemiecka nie pozwalała żandarmom na natychmiastową akcję w sąsiednim powiecie i tak skutecznie wymykali się z ich rąk. W ostatnich miesiącach 1944 roku ukrywał się w Mierzanowie w domu i stodole państwa Klickich. Tam spotykali się z kurierami, otrzymywali i rozprowadzali podziemną prasę, przygotowywali akcje przeciwko Niemcom. Mieli specjalnie wykonaną kryjówkę – bunkier, broń. Byli świetnie poinformowani o bieżącej sytuacji politycznej i militarnej. Córka gospodarzy, pani Hanna Stryjewska (Klicka) kilkunastoletnia wówczas dziewczyna – doskonale pamiętająca mojego ojca, po wielu latach w rozmowie ze mną powiedziała, że to właśnie od niego dowiedziała się o zbrodni katyńskiej! Razem z moim ojcem przebywali w kryjówce według niej, dwaj panowie Olszewscy i kilku innych.

W grudniu 1944 roku musiała nastąpić „wsypa”, gestapo prawdopodobnie otrzymało dokładne informacje o kilkudziesięciu poszukiwanych osobach i nowych, o których dotychczas nic nie wiedziało. Ktoś musiał zdradzić – ktoś dobrze poinformowany lub mający kontakty z wieloma ludźmi. Wtedy, w moim domu wymieniane było nazwisko Jacyna – jako domniemanego zdrajcy.
Dlaczego podejrzewano właśnie jego – nie mam pojęcia . Po latach, dowiedziałem się, że ten Jacyna był zarządcą majątku ziemskiego w Klarach (z nominacji Niemców), „volksdojczem”. Jak twierdził pan Stefan Stryjewski, mąż Hanny Klickiej – Jacyna zatrudniał wielu robotników z sąsiednich wsi, miał rozliczne kontakty i prawdopodobnie wielu informatorów. Był pewnie także na usługach gestapo (Pan Stefan, również został aresztowany 26 grudnia, pomyłkowo zamiast swojego brata. W areszcie poznał mojego ojca, został za łapówkę zwolniony). Tak więc jest to prawdopodobny ślad wiodący do zdrajcy.

Według pani Hanny Stryjewskiej, mój ojciec był przestrzegany przez kolegów, żeby nie wracać do domu na Święta Bożego Narodzenia – wszyscy przypuszczali, ze Niemcy mogą w tych dniach szykować zasadzkę. Nic to nie dało – pojechał do rodziny, spędził z nami ostatnią w życiu Wigilię i w nocy z 25 na 26 został aresztowany. Po nocy i następnym dniu spędzonym w prowizorycznym areszcie, żandarmi wywieźli go furmanką do siedziby gestapo w Ciechanowie. Dalsze jego losy są opisane mojej książce „Kamienne Ślady”. Był, tak jak pozostali więźniowie torturowany i poniósł męczeńską śmierć w ciechanowskim ratuszu.

Moja książka powstała wiele lat po wojnie i wątek losów ojca jest tylko jednym z wielu, dotyczących mojego życia. Przez wiele lat nosiłem w sobie, w zakamarkach swojej duszy, tę bolesną dla mnie i moich bliskich sprawę. Pewnie tak musiało się stać, ze dopiero teraz mogę w miarę spokojnie o tym mówić i pisać, czytać relacje i oglądać zdjęcia z tamtych lat. Niestety, odeszli już świadkowie tamtych wydarzeń – pozostali nieliczni, czas zatarł w pamięci losy ludzi, których dzieje i zasługi należy pamiętać. Być może jestem jednym z ostatnich, pamiętających i chcących przypominać tamtych ludzi i ich losy?

Los Józefa Stanisława Krzywkowskiego jest jednym z wielu losów ludzi tamtych czasów – tak żyli i zginęli jego koledzy współwięźniowie, synowie Ziemi Ciechanowskiej. Byli chłopami, inteligentami, odważnymi i szlachetnymi ludźmi. Walczyli i zginęli za Polskę! Byli ludźmi honoru, pełnymi godności – nic nie wiadomo, żeby któryś z nich mimo tortur wydał swoich kolegów czy dowódców. Na tablicy pamiątkowej powieszonej na ratuszu w czasach powojennych widnieją słowa, że byli „niewinni”. To nie jest prawda! Byli winni z punktu widzenia państwa hitlerowskiego, winni „zbrodni” aktywnego działania przeciwko temu państwu, czynnego oporu przeciwko jego funkcjonariuszom! Działania przeciwko niemieckim oprawcom; gestapowcom, żandarmom i ich pomocnikom. Wykonywali rozkazy Polskiego Państwa Podziemnego i za to zapłacili swoim życiem – byli bohaterami!

Czy wolna Polska kiedykolwiek uczciła tych ludzi, czy w ogóle ktoś, poza nielicznymi zna dzieje „małego Katynia” – ciechanowskiego ratusza? A przecież tak jak tamci byli w większości żołnierzami i ponieśli śmierć równie bolesną, zginęli po torturach i wycieńczeni głodem, odarci z godności. To im oprawcy zdzierali z martwych rąk kajdanki, żeby założyć następnym idącym na śmierć, to ich dobijali strzałami w głowę. To zrobili nie sowieccy ale hitlerowscy zbrodniarze – zbrodnia była podobna, w znacznie mniejszej skali ale równie wielka.. Czy cierpienie idących na śmierć ludzi i ich najbliższych było mniejsze, czy nie należy im się cześć?

Te pytania pozostawiam na razie bez odpowiedzi. Może chociaż w zbliżającą się rocznicę, w ciechanowskich kościołach odprawione zostaną msze za dusze poległych, a w przyszłości władze miasta pomyślą chociażby o „Ogrodzie Pamięci” w ratuszu, czy nowej pamiątkowej tablicy z nazwiskami wszystkich rozstrzelanych. Mam nadzieję, że obowiązująca obecnie „poprawność polityczna” pozwoli urzędnikom na postawienie na jednym poziomie zbrodni niemieckich z sowieckimi. Pozwoli na opublikowanie wszystkich dostępnych historykom materiałów i zapoznanie młodego pokolenia z bohaterskimi dziejami ich przodków. O to chciałbym się w tym miejscu upomnieć!

Mam nadzieję, tym bardziej, że fragmenty mojego tekstu opublikowane na forum wywołały duże zainteresowanie właśnie młodych ludzi i to oni znaleźli zdjęcia i wspomnienia z tamtych lat. Składam w tym miejscu podziękowanie panom Marcinowi Wynimko i Kazimierzowi Dobrzynieckiemu, którzy umożliwili mi dostęp do posiadanych materiałów, przesłali zdjęcia i teksty.

Marek Krzywkowski 01.12.2009 r.

kazimierzpietrzak
Posty: 5
Rejestracja: czw sie 04, 2016 4:50 pm

Re: Gestapo i magistrat

Post autor: kazimierzpietrzak » pt sie 05, 2016 11:29 am

Mój ojciec został aresztowany w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 44r . W styczniu 45 przeżył egzekucję na placu ratusza. Niemcy skuwali więźniów po dwóch i wprowadzali po dziesięciu. Ojca wprowadzono w drugiej lub trzeciej dziesiątce. Jak niemcy zaczęli strzelać upadł. Został ranny w łydkę. Jak wszystko ucichło opatrzył nogę i próbował wyjść. Brama była zamknięta. Ktoś musiał widzieć zobaczyć ojca i wsunąć deskę po której ojciec wyszedł na zewnątrz. Egzekucję przeżyło trzy osoby. Znam nazwisko jednego nazywał się Ołdakowski, z ojcem spotkali się w latach 80 tych co to było za spotkanie opisać się nie da. Na tablicy pamiątkowej nazwiska ojca nie ma o nim w latach 70 tych 20 wieku dowiedział się ówczesny dyrektor Domu Kultury w Ciechanowie. Po wojnie ojciec mieszkał w Przywilczu a następnie na Ziemiach Odzyskanych. Żył 90 lat.

Awatar użytkownika
G_Kęsik
Administrator
Posty: 1558
Rejestracja: pt sty 27, 2006 1:12 pm
Lokalizacja: Ciechanów
Kontakt:

Re: Gestapo i magistrat

Post autor: G_Kęsik » pt sie 05, 2016 9:32 pm

Panie Kazimierzu, dziękujemy za tę informację. Wszystkie takie świadectwa są dla nas bardzo istotne.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość